Jak niektorzy wiedza dotarlismy do nowego jorku w zastraszajacym tempie:
wyjazd z warszawy: 9.40
berlin: 15.20
wieczor z ula do 22.
wyjazd z warszawy: 9.40
berlin: 15.20
wieczor z ula do 22.
potem troche skomplikowana podroz na lotnisko (dzieki Ula - Ty nam powiedzialas wszystko dobrze, ale okazalo sie ze sa jakies przebudowy)
lotnisko: od 22 do odlotu o 15, ale zlapalismy nawet 2 wygodne kanapy.
niedziela 15 wylot na Islandie
Dziwna ta Islandia wyglada jak duza mokra plaza. tam godzina na przesiadke i lot do NY
w NY jestesmy po 20.
Wszystko super tylko trzeba jeszcze odstac swoje w wielkiej kolejce i przejsc kontrole. wszystko ladnie pieknie, jestesmy juz przy kontroli - zdjecie, skanowanie odciskow. i pytanie gdzie jedziemy - eee...noo na Alaske, tylko ze przez NY. - a ile tam bedziecie? -no max. 3 miesiace. - A gdzie sie zatrzymacie? - no we Wrangell - St. Elias NP. - Aha, to chodzcie ze mna.
W ten sposob wchodzimy do malego pokoiku, ktory mozna sobie wyobrazic, jesli oglada sie Discovery albo inne takie kanaly. Pan celnik kaze nam usiasc, a nasze paszporty oddaje innemu facetowi siedzacemu na podwyzszeniu za lada, szepcac mu cos powaznym tonem do ucha. Jest stres. Nie duzy, ale glupio by bylo musiec zrobic w tyl zwrot i wracac do Polski.
A w pokoiku obok magluja jakiegos Rumuna (kazali nawet juz sprowadzic jego bagaz): jak sie nazywa? Ile ma ze soba pieniedzy? Czy potwierdza, ze ten o to paszport nalezy do niego? Czy probowal kiedys dostac obywatelstwo US, Jak sie nazywa jego zona, gdzie sie urodzila, kiedy?
Wiecej nie mam czasu sluchac bo nas tez wzywa Wladza Amerykanska w postaci malego chyba meksykanskiego pana przy komputerze. No i znowu: gdzie jedziemy, czy jestesmy rodzenstwem, czy mamy rodzine w stanach, gdzie sie zatrzymamy w NY (i po cholere wypelnia sie milion tych karteczek - w samolocie jeszcze po 2 formularze - skoro oni musza zapytac czy zatrzymujemy sie u wujka Macka, a nie moga tego przeczytac) Ile mamy zamiar tu byc? Dlaczego nie mamy biletow powrotnych? (Bo mamy nadzieje ze bedzie fajnie i posiedzimy 3 miesiace, ale moze okaze sie ze wildlife jest zbyt dzikie i posiedzimy np. tylko 2) gdzie sie zatrzymamy w anchorage? (no nie wiemy) A dokladny plan? (no nie znamy) a ile macie dolcow w gotowce (no to mowimy ile) AHA - mowi na koniec pan straznik - czyli NIC dla mnie nie macie? (no w sumie to nie) ale Maciek mowi ze w glownym bagazu mamy namiot i buty do hiking wiec mozemy mu pokazac, a ja dodaje ze musimy wrocic za 3 mies bo jestesmy studentami. Nie wiele to chyba dalo, ale uwazny obserwator Magii Klamstwa lub Mentalisty moglby zauwazyc nieznaczne zadowolenie na twarzy straznika przy slowie student.
Kaze nam siadac. To siadamy. Sam jeszcze przez dlugi czas wstukuje jakies rzeczy do komputera. W koncu nas wola. Macie paszporty, tylko nastepnym razem zadbajcie o to zeby miec bilet powrotny. Udalo sie. Uradowani wychodzimy, nawet nie smiemy zajrzec do paszportu przed opuszczeniem pokoiku. Na szczescie przynajmniej nie musimy czekac na swoj bagaz - wszyscy z naszego lotu swoje juz zabrali, a nasze grzecznie czekaja pod sciana. zagladamy do paszportu - klasa - wiza na 6 miesiecy.
godzina 22 - udaje sie nam opuscic lotnisko. Ja uradowana bo moge wreszcie zapalic.
No ale zostaje nam jeszcze podroz na Manhattan:
w skrocie: 40min autobusem, potem wysiadamy przy skrzyzowaniu Port Authority i 8av. Super to tylko trzeba znalezc 33W. No to idziemy na piechote. Po przejsciu jakis 2 stacjio metra czyli 20 przecznic okazuje sie ze 33W i 33 W93rd to nie to samo. Szkoda, ze nie idziemy w dobrym kierunku.
W miedzy czasie wszedzie glosno, czarno, czerwono, bialo, grubo, nago, murzyni z kijami bejsbolowymi, murzynki w stanikach, wilekie biale wieloryby plci chyba zenskiej ze spodniami pod pupa - nawet najwiekszy polski 'ziom' nie jest tak wyluzowany.
Okej, koniec wsiadamy w metro. lapiemy linie ktora powinna sie zatrzymac na naszej stacji 96rd. No super! szkoda tylko ze okazuje sie ze to linia przyspieszona i zatrzymuje sie 4 stacje dalej. A juz polnoc. Tam gdzie wysiedlismy od razu podchodzi do nas jakas pani i pyta czego nam trzeba. To jej tlumaczymy. Ona mowi ok ok musicie pojsc na peron w druga strone. - Ale przeciez ta linia sie nie zatrzymuje na tamtym przystanku. -Tak tak, ale w druga juz sie zatrzyma.
Fakt zatrzymala sie.
O godzinie 2 w nocy jestesmy na Manhattanie na W 93rd.
PS. KLIKAC NA ZDJECIA TO SIE OTWORZA W DUZYM ROZMIARZE
(wersja nie autoryzowana przez Macka - i tak by mu sie nie chcialo czytac)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz