czwartek, 30 czerwca 2011

NY

Po 3 dniach, Manhattan znamy jak wlasna kieszen. Zaczelo sie co prawda od malych problemow w metrze, jak to wszystko dziala, ze sa linie express i localne, jedne sa Uptown a inne Downtown. Dobrze tez wiedziec ze spacer Brodwayem jest mila rzecza. Przejscie 50 przecznic wspanialym treningiem przed Alaska, ale dobrze tez sprawdzic ze przejscie na piechote 15km ulicy nie ma wiekszego sensu. Po za tym przy szukaniu jakiegos adresu sam numer ulicy np 591 Brodway to troche malo. trzeba znac jeszcze przecznice i wiedziec np o takim szczegole jak to ze istnieje Brodway i West Brodway.
Ale widzielismy juz 1,2,3,4,5,6,7,8 Av i Madison i wszystkie inne znane. Miliard przecznic i Maciek ma 1 pare skarpetek. i to dziurawa. biedaki z polski. chodzimy pieszo bo przejazd metrem to 2,5 dolca za osobe.
Na skrzyzowaniach zachowujemy sie jak prawdziwi nowojorczycy - sygnalizacja swietlna jest dla turystow - nie dla nas ;) Wsiadajac w metro nie sledzimy nawet zbytnio mijajacych stacji. gdy ktos wsiada zziajany do metra i pyta jaka jest nastepna stacja mozna rzucic od niechcenia 'chyba 51' ;)








Codziennie rano kawka i ciacho albo cos podobnego z budki na rogu i poranny rytual na laweczce w Central Parku. Wieczorem chinszczyzna i zimne (czasem) piwko.
Zabytkowo do tej pory: Times SQ, Brooklyn Bridge, wielki plac budowy po WTC, China Town (ale krotko, bo Maciek nie ufa niczemu co male i zolte i ma kategorie czystosci B), Little Italy, troche, nawet calkiem sporo Zydow, tylko nigdzie nie mozemy namierzyc tej babki z pochodnia w reku. Niby taka duza a tu nic...
No i oczywiscie wielki shopping :D (mamy 60% sprzetu. albo nie.no mamy plecaki i spiwory. i jedzonko. ale to jescze kiedys przy okazji opiszemy)
plac budowy po WTC
b.k.
Chinatown

nie wiem co to ale fajne

chinatown

zupelnie nie wiem czemu Maciek nie chcial tu jesc :)
financial district

lina. i latarnia

brooklyn bridge. 

panorama manhattanu od str brooklynu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz